W KPRM odbyło się spotkanie na temat praw ojców

13 Grudnia 2013
W czwartek w KPRM odbyło się spotkanie na temat praw ojców - poinformowała PAP pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, która je zorganizowała.

Dyskusja dotyczyła m.in. opieki naprzemiennej, mediacji oraz projektowanych zmian w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym.

 
Równocześnie część przedstawicieli organizacji broniących praw ojców protestowała przed kancelarią premiera.
 
W czwartkowym spotkaniu uczestniczyli m.in. przedstawiciele resortu sprawiedliwości, Prokuratury Generalnej, Rzecznika Praw Dziecka, Krajowej Rady Sądownictwa, Krajowej Szkoły Sadownictwa, RODK (rodzinnych ośrodków konsultacyjno-diagnostycznych), kuratorzy sądowi, mediatorzy, psycholodzy, wiele organizacji pozarządowych, które zajmują się prawami ojców.
 
"Nasza dyskusja trwała ponad trzy godziny. Rozmawialiśmy m.in. o najważniejszej dla ojców sprawie, jaką jest dysproporcja przy przyznawaniu opieki nad dzieckiem po rozwodzie. To jest rzeczywiście duży problem, choć nie jest zupełnie tak, jak oni mówią, że proporcja jest 96 proc. do 4 proc. na korzyść matek. Trzeba pamiętać, że duża część rodziców wspólnie sprawuje opiekę po rozwodzie. Nie jest tak, że ojcom nie jest ona przyznawana w ogóle. Ale gdy nie jest sprawowana wspólnie, 10 razy częściej przyznaje się ją matce. Wciąż pokutuje stereotyp, że kobieta zapewni lepszą opiekę niż ojciec" - przyznała Kozłowska-Rajewicz.
 
Dodała, że na spotkaniu wskazywano, że jedną z najpilniejszych spraw do rozwiązania jest blokowanie kontaktów z dzieckiem mimo decyzji sądów. Pojawiały się postulaty, aby było to penalizowane, a nawet było podstawą do ograniczenia praw rodzicielskich. Posłowie obecni na spotkaniu wyrazili gotowość do przeprowadzenia szybkich zmian legislacyjnych w tym zakresie.
 
Jak zaznaczyła pełnomocniczka, dla wszystkich powinno być oczywiste, że dla dziecka najlepszy jest kontakt z obojgiem rodziców. Dodała, że jednym z postulatów ojców jest wyznaczanie opieki naprzemiennej - ojciec i matka opiekują się dzieckiem po równo, chyba, że nie chcą. "Dyskutowaliśmy o tym, czy to dobre dla dziecka, żeby wędrowało z domu do domu. (...) Nie zawsze to będzie możliwe, np. gdy rodzice mieszkają w innych miastach. Chodzi o to, by opieka naprzemienna była standardem, od którego można zrobić wyjątek, ale ważne, by taka możliwość była brana pod uwagę w pierwszej kolejności" - mówiła Kozłowska-Rajewicz.
 
Przypomniała, że obecnie każda rozwodząca się para, która ma dzieci, powinna sporządzić plan wychowawczy, ale większość tego nie robi, ponieważ nie mogą dojść do porozumienia. Nie ma właściwie żadnej presji ze strony sądów, żeby to wyegzekwować i nie ma obyczaju, żeby karać rodzica, który to blokuje. Pełnomocniczka podkreśliła, że plan jest bardzo ważny. "Ta opieka nie musi być wcale symetryczna, ale powinna być realizowana" - zaznaczyła.
 
Kolejny temat poruszany podczas spotkania to mediacje. "W Polsce praktycznie mediacji nie stosujemy. Część ludzi dlatego, że ich nie stać, część - bo nie wie o takiej możliwości. Tymczasem mediacje bardzo by pomogły w porozumieniu ludziom skonfliktowanym. Prawie wszyscy uczestnicy spotkania byli zdania, że powinny być obowiązkowe po złożeniu wniosku rozwodowego. Być może powinny być w jakimś stopniu dofinansowane z budżetu państwa, bo dla dobra dzieci to jest bardzo ważna sprawa" - przekonywała.
 
Dodała, że tematem, który wywołał dużo emocji, były RODK. "Pojawiały się zarzuty, że wydawane przez nie opinie są niesprawiedliwe, nieprofesjonalne. Oczywiście tak myślą tylko ci klienci ośrodków, którzy są niezadowoleni z opinii. Mamy też zupełnie odmienne sygnały. Na pewno jednak jest tak, że nie ma nad tymi placówkami nadzoru merytorycznego, wiec gdy ktoś napisze opinię, która nie jest merytorycznie dobra, nie ma narzędzia, które by pozwoliło ją zweryfikować" - przyznała Kozłowska-Rajewicz.
 
Zgłaszany był też problem związany ze szkołami - ich dyrektorzy i nauczyciele często nie znają prawa rodzinnego. "Zdarza się, że odmawiają informacji o dziecku rodzicowi, przy którym dziecko nie jest, choć nie ma on ograniczonych praw rodzicielskich. To jest niedopuszczalne" - powiedziała. Dodała, że być może ten wątek praw rodziców i obowiązków szkoły powinien się pojawić na różnego rodzaju szkoleniach, ale część informacji "możemy wspólnie z minister edukacji rozesłać do kuratoriów w miarę szybko" - oceniła.
 
"Rozmawialiśmy też o tym, że w MS trwają prace nad nowym kodeksem rodzinnym, w którym nie mówilibyśmy o władzy rodzicielskiej, ale o wspólnej odpowiedzialności za wychowywanie dziecka. Byłby tam użyty inny język. Obowiązujący Kodeks jest bardzo stary i oparty na nieprzystającym do dzisiejszej rzeczywistości modelu relacji w rodzinie, gdzie dziecko jest przedmiotem władzy rodzicielskiej. A my chcemy, żeby dziecko było podmiotem wychowywania przez rodziców i żeby dobro dziecka było kluczem do rozstrzygania wszystkich spraw rodzinnych" - dodała.
 
Było to już kolejne spotkanie dotyczące tego tematu; poprzednie odbyło się kilka miesięcy temu. (PAP)